------ R E K L A M A ------

Z radiostacją na wycieczkę czyli praca w warunkach terenowych

Tym artykułem zaczynamy cykl  mający przybliżyć czytelnikom zagadnienie pracy terenowej. W kolejnych częściach omówione zostaną kolejne związane z tym zagadnienia. W pierwszym tekście zajmiemy się tematyką zapewnienia zasilania w terenie. Część druga dotyczyć będzie doboru anten. W ostatnim fragmencie cyklu zajmiemy się wyposażeniem dodatkowym oraz sposobami na szybki i wygodny montaż i demontaż stacji.


Pomysł zabrania radiostacji w teren nie jest nowy. Próby nadawania z miejsc niedostępnych podejmowano już w początkach istnienia radia. Dopiero jednak rozwój techniki i zminiaturyzowanie urządzeń pozwolił na wygodną wędrówkę z radiem. Dziś, dzięki niewielkim i lekkim transceiverom i wydajnym akumulatorom możemy pozwolić sobie na wygodne połączenie uroków turystyki oraz nadawania z terenu. Praca terenowa, oprócz oczywistych walorów aktywnego wypoczynku, pozwala testować nowe rozwiązania sprzętowe, anteny, słowem próbować tego czego nie zrobilibyśmy na domowym QTH.

Przystępując do przygotowań stajemy zwykle przed problemem rozmiaru i wagi bagażu. Jeśli wybieramy się na wakacje samochodem problem jest mniejszy. Gorzej, jeśli wszystko co będzie potrzebne w ciągu kilkudniowego wypadu musi zmieścić się w plecaku. Problemem jest także waga a zatem akumulator. Jak dużo prądu będziemy potrzebować ? Na tym etapie trzeba poczynić pewne założenia. Po pierwsze zapominamy o pracy QRO. Jeżeli cały potrzebny nam zestaw ma ważyć maksymalnie do 10kg, to akumulator może mieć nie więcej niż 4 kg*. Oznacza to baterię żelową o pojemności  maksymalnie do 12Ah. Wiedząc, że tylko odbiornik średniej klasy transceivera pobiera ok. 2A możemy określić, że nawet przy pracy małą mocą energii wystarczy na najwyżej kilka godzin pracy.

 

Akumulator żelowy zapewnia kilka godzin pracy stacji QRP


Jak zatem zapewnić sobie energię na kilka dni wędrówki ? Odpowiedzi są dwie: po pierwsze oszczędzamy zmniejszając moc i używając możliwie efektywnych emisji (np. CW i PSK31). Po drugie, w miarę możliwości planujemy noclegi w miejscach z dostępem do elektryczności. Nie dość, że zwykle oferują inne, bardziej przyziemne udogodnienia to jeszcze zapewnią ładowanie naszych telefonów, komputerów i przede wszystkim akumulatora radiostacji. Oczywiście musimy mieć ze sobą ładowarkę lub zasilacz z ograniczeniem prądowym (prąd ładowania akumulatora żelowego nie powinien być większy niż 0,3 C). Dedykowane do akumulatorów żelowych ładowarki kosztują niewiele ponad 100zł i mają masę poniżej 300gram.  Niezłym rozwiązaniem są też zasilacze impulsowe. Nowoczesny zasilacz tego typu potrafi przy wadze własnej poniżej 2kg zapewnić prąd 25A, a zatem nie tylko naładować akumulator lecz także zapewnić zasilanie stacji QRO np. na kempingu **. Ważną sprawą jest też zabranie ze sobą długiego przedłużacza, rozdzielacza (tzw. "złodziejki") oraz czasem przydatnego adaptera gniazda trójfazowego.

W przypadku podróży samochodem kwestia zasilania jest prostsza. Można zasilać stację z głównego akumulatora samochodowego ale bezpieczniej jest mieć w bagażniku drugi akumulator, typowo na potrzeby stacji. Ładowanie jest w tym wypadku o tyle łatwe, że często wystarczy podłączyć go do instalacji samochodu na czas podróży na kolejne miejsce nadawania.

 * przyjmuje się, że waga całego plecaka powinna nie powinna przekraczać 25% masy ciała osoby, która będzie go przenosić.

** w wypadku ładowania akumulatora żelowego za pomocą zasilacza radiostacji należy zapewnić ograniczenie prądu ładowania do maks. 0,3 pojemności akumulatora.

By: Joomla Free Templates